Mimo, że artykuł na temat ryzyk, jakie niesie nieprzemyślane podejście do wolontariatu pracowniczego napisałam do portalu ngo.pl ponad 10 lat temu, to kwestie w nim zawarte są nadal aktualne. Zapraszam Was do przeczytania i dyskusji. Artykuł znajdziecie również na stronie: https://publicystyka.ngo.pl/wolontariat-pracowniczy-wiele-programow-robionych-jest-z-glowa
Od dawna przyglądam się funkcjonowaniu wolontariatu pracowniczego w Polsce; przez ponad sześć lat poznawałam go od środka. Niewątpliwie nie jest on zjawiskiem jednorodnym. Kilkadziesiąt firm prowadzi mniej lub bardziej ustrukturyzowane programy; jest też wielu pracodawców, którzy okazjonalnie realizują działania wolontariackie. Wiele z nich jest podejmowanych z głową, zdarzają się też jednak takie, które rzucają cień na całe środowisko. I zazwyczaj nie są one wynikiem złych intencji, a raczej myślenia, że poprzez wolontariat można szybko, łatwo i bezkosztowo wypełnić jakiś brak, uzyskać jakąś korzyść.
A w wolontariacie tych korzyści jest wiele. Sporo się też o nich mówi – o tym, że wolontariusze zyskują satysfakcję, firma bardziej zmotywowanych pracowników, zaś do potrzebujących trafia konkretna pomoc. Zgadzam się z tym.
Tylko to nie dzieje się samo. Wolontariat, wbrew pozorom, nie jest najłatwiejszą formą zaangażowania społecznego. Przeciwnie. Ostatnio słyszy się niepokojące głosy związane z organizacją integracji z wolontariatem, włączaniem zaangażowania społecznego pracowników do ich ocen rocznych czy niedostosowaniem działań wolontariuszy do potrzeb odbiorców. Krótko się do nich odniosę.
Przypadek 1: integracja z wolontariatem
Nie widzę nic złego w łączeniu działań wolontariackich z integracją zespołu, nie przeszkadza mi wspólny grill po wykonanej pracy; nie mam też nic przeciwko akcyjności tego typu działań (choć łatwo wykazać przewagę wolontariatu długoterminowego nad jednorazowym). Widzę jednak sporo zagrożeń, które takie wyjazdy mogą rodzić. Pierwsza rzecz: wolontariusze powinni podejmować się działań odpowiadających im kompetencjom. Inaczej jest to strata czasu, energii i pieniędzy. Druga rzecz: wszyscy uczestnicy wyjazdu muszą działać dobrowolnie. Taka jest istota wolontariatu. Nikt nie może być zmuszany do pracy. Trzecia sprawa: przygotowanie wyjazdów integracyjnych z wolontariatem często zleca się firmom eventowym – to błąd. Dlaczego? Firmy te często się na tym nie znają, często nie rozumieją potrzeb społecznych, nie wiedzą, jak budować relacje między wolontariuszami a odbiorcami. To z kolei może rodzić napięcia lub powodować marnowanie potencjału, który tkwi w pomagających i korzystających z tej pomocy.
Przypadek 2: wolontariat jako element oceny pracowniczej
Przyznam, że nigdzie w Polsce nie spotkałam się z praktyką uwzględniania doświadczeń wolontariackich w ocenach pracowniczych. Owszem, toczyły się wśród firm dyskusje na ten temat, ale nie słyszałam, żeby któraś z nich zdecydowała się na taki krok. Wolontariat jest działaniem dobrowolnym, a zatem nieuczciwe byłoby stawianie w gorszej sytuacji kogoś, kto wolontariuszem nie chce być. Z ciekawostek: w Wielkiej Brytanii firma Rolls Royce oparła swój system rozwoju miękkich kompetencji pracowników na ich zaangażowaniu społecznym. Dokładnie bada, jakie działania społeczne w największym stopniu budują kompetencje potrzebne pracownikom w firmie i właśnie takie aktywności im oferuje. Dzięki temu ograniczono środki przeznaczone na szkolenia. Co jednak ważne, firma świadomie nie nazywa tych działań wolontariatem, a inwestycją czy zaangażowaniem społecznym. To nie przypadek – to zrozumienie, że wolontariat opiera się na dobrowolności.
Przypadek 3: rozbieżne potrzeby
Wolontariat ma wyjść naprzeciw różnym potrzebom – beneficjentów, wolontariuszy, firmy. Idealnie jest, gdy wszystkie one mogą być zaspokojone. A może to się stać tylko wtedy, gdy są one jasno komunikowane i gdy dialog między stronami odbywa się w sposób partnerski. A zatem firma i wolontariusze mają prawo powiedzieć, że chcieliby się podjąć określonego typu prac; z kolei potencjalny odbiorca pomocy może powiedzieć, że ma inne potrzeby i odmówić przyjęcia proponowanego wsparcia. Jeśli więc ktoś spotkał się z rozmijaniem potrzeb odbiorcy i działań wolontariuszy, to świadczy to nie o „słabości” wolontariatu, a raczej braku komunikacji między trzema stronami.
Coraz więcej firm zachęca swoich pracowników do wolontariatu. By jednak działania te były skrojone na miarę i odpowiedzialne, trzeba pokazywać zarówno dobre praktyki, jak i uwrażliwiać na ryzyko, jakie niesie nieprzemyślane angażowanie się pracowników w działania społeczne. Warto również odpowiedzieć sobie na pytanie, czy aukcje charytatywne są na pewno wolontariatem? Albo pay roll? Czy na pewno wszyscy rozumiemy, co kryje się pod pojęciem „wolontariat pracowniczy”?
Źródło: inf. własna ngo.pl